Maciej Chrzanowski: Olbrzymią rolę w klubie odgrywa atmosfera

Skomentuj

Fragment rozmowy serwisu Futbolfejs.pl z dyrektorem sportowym Chojniczanki, Maciejem Chrzanowskim.

FUTBOLFEJS.PL: Wy tak na poważnie z tą ekstraklasą?
MACIEJ CHRZANOWSKI: Jak najbardziej. Już przed sezonem uważałem, że mamy jedną z najmocniejszych drużyn w pierwszej lidze. Jeszcze wtedy się tym nie chwaliłem, bo różnie mogło być, ale te moje przypuszczenia potwierdziła tabela po rundzie jesiennej. No więc tym bardziej głupio by było teraz mówić, że jesienią tak tylko żartowaliśmy, a za chwilę zaczniemy przegrywać. Nic z tego.

Ale wciąż was lekceważą. A jeśli nie lekceważą, to przynajmniej traktują wasze aspiracje z przymrużeniem oka. Z kim bym nie rozmawiał – pierwszoligowymi trenerami, piłkarzami innych drużyn, byłymi szkoleniowcami, ekspertami – jeszcze nikt nie wymienił Chojniczanki w gronie dwóch zespołów, które wywalczą awans.
I bardzo dobrze.

To znaczy, że was to nie wkurza?
Bynajmniej. Niech nas lekceważą, niech się z nas śmieją, niech nas nie doceniają, a my i tak robimy swoje. Nawet lepiej, że traktują nas wciąż jak kopciuszka. Wcale nam to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Natomiast jeśli ktoś interesuje się pierwszą ligą, ogląda mecze, musi stwierdzić, że mamy silny zespół. Bo mamy i nie boimy się o tym mówić. Tak samo jak o tym, że za cztery miesiące chcemy zrobić niespodziankę.

Mówią, że ten zespół, to pana zasługa, że to pan go zbudował. Gdyby nie pan, Chojniczanka nie walczyłaby dziś o ekstraklasę. Maciej Chrzanowski to rzeczywiście ojciec tej drużyny? A właściwie chyba Ojciec Dyrektor?
(śmiech) Faktom trudno zaprzeczać, niech i tak będzie. Pracuję tu już piąty sezon i od tego czasu ten zespół z roku na rok jest mocniejszy. Ale nic by się nie działo bez bardzo dobrej współpracy z zarządem, szczególnie z Jarkiem Klauzo (wiceprezes klubu – przyp. red.). Wierzą mi, wierzą w to, co robię. Jasne, że zdarzają się nam pomyłki, bo nie ma ludzi nieomylnych, ale jest ich coraz mniej. I cały czas na spokojnie, bez ciśnienia, krok po kroku budujemy tu to swoje małe piłkarskie imperium. Nie bez przyczyny wspominam o Jarku i całym zarządzie, bo oni łożą na ten klub swoje własne, niemałe pieniądze. Śmieją się z nas, że na naszych koszulkach nie ma wolnej przestrzeni, bo całe są w reklamach, ale ci sponsorzy, których firmy widnieją na koszulkach piłkarzy, są właśnie w zarządzie i tak jak mówiłem – dzięki pieniądzom ich i ich firm klub może funkcjonować i wciąż tak fajnie się rozwijać. Ci ludzie są dobrymi biznesmenami i myślę, że również na niwie sportowej spotka ich za to nagroda.

Ale rozumiem, że to, iż pod względem sportowym ta drużyna wygląda, tak jak wygląda, że grają tu faceci po przejściach, piłkarze, którzy wciąż mają coś komuś do udowodnienia, to nie jest przypadek?
Nie jest. Takie mamy realia i w tych realiach się poruszamy. Wiadomo, że nie jesteśmy bogatym klubem, nie stać nas na jakieś hitowe transfery, musimy więc radzić sobie inaczej. Taki pomysł, polegający na sprowadzaniu zawodników głównie odstawionych, niechcianych w innych klubach, piłkarzy – jak pan to mówi – po przejściach, wypalił nam już od pierwszego sezonu, odkąd tu jestem. I konsekwentnie idziemy tą drogą. Oni tu mają bardzo dobre warunki do tego, by odbudować swoje kariery. Lubię takich chłopaków, którzy się nie poddają, którzy chcą jeszcze powalczyć, pokazać, że za szybko zostali skreśleni. Bardzo dobrze się nam tutaj z takimi zawodnikami pracuje. My jesteśmy takim trochę specyficznym klubem, w którym olbrzymią rolę odgrywa atmosfera. Wszystko jest oczywiście bardzo dobrze poukładane, ale na wyniki w bardzo dużej mierze wpływa to, jaką atmosferę potrafimy sobie stworzyć.

CAŁOŚĆ ROZMOWY

Biuro Prasowe MKS „Chojniczanka 1930” Chojnice

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sponsorzy Platynowi

Sponsorzy Złoci

Sponsorzy Srebrni

Sponsorzy Brązowi

Patroni Medialni

Sponsorzy Techniczni

Oficjalna Woda

Sponsorzy Rozgrywek