Wojciech Lisowski: Teraz muszę stanąć po drugiej stronie barykady

Skomentuj

Rozmowa z byłym zawodnikiem Chojniczanki, a obecnie graczem naszego najbliższego rywala GKS-em Katowice.

Piętnaste miejsce po siedmiu kolejkach – nie jest to chyba upragniony start nowego sezonu w wykonaniu GieKSy?
Może nie wystartowaliśmy za dobrze, ale widzimy co się dzieje w tabeli – mamy siedem punktów i każde kolejne zwycięstwo może nam dać miejsca dwa-siedem czy dwa-pięć.

Wiadomo, zwyczajem jest, że w I lidze panuje taki ścisk, lecz zmierzam do tego, iż oczekiwaliście pewnie czegoś innego.
Tak, jak wiemy, oczekiwania są w Katowicach bardzo wysokie. Zdajemy sobie z tego sprawę, wystartowaliśmy nieudanie, ale liga jest długa. Spokojnie, nie popadamy w złe myślenie, bo dopiero jest ósma kolejka. Wszyscy spisują nas na straty, a to dopiero początek.

W GKS-ie szybko się pan zaaklimatyzował i jak na razie należy do trójki zawodników, którzy w katowickiej drużynie zagrali w tym sezonie każdy mecz od deski o deski. Jak przebiegał sam proces tej aklimatyzacji?
Ta aklimatyzacja przede wszystkim polegała na tym, aby dogadać się ze wszystkimi nowymi kolegami. Rzeczy, które robimy na boisku są takie same. Tak samo jak robiłem je w innych klubach, tak teraz robię je w Katowicach. Chodzi po prostu o pewną powtarzalność i wypracowanie schematów, które cały czas trenujemy. Wciąż je trenujemy przez krótki okres przygotowawczy. Przychodziłem do GKS-u pod koniec czerwca, a w lipcu startowała już liga, do tego dochodzą liczne rotacje – w klubie pojawiło się trzynastu nowych zawodników. Dlatego pracujemy nad zgraniem zespołu, które z każdym meczem powinno być coraz lepsze.

Przyjazd do Chojnic będzie dla Pana w pewnym sensie sentymentalną podróżą?
Wspomniałem już wcześniej, że do Chojnic i tak będę wracał, bo moja narzeczona stąd pochodzi. Teraz udało się tu wrócić z okazji tego, że będziemy tu pomiędzy sobą zwyczajnie grali mecz. Zawsze fajnie jest wrócić do miejsc, gdzie dobrze się czuło, ponieważ nie ukrywam, że przez te cztery lata dobrze się czułem w Chojnicach. Lecz teraz trzeba stanąć po drugiej stronie barykady i walczyć o punkty przeciwko Chojniczance.

Wspomniał pan, że w Chojnicach czuł pan się dobrze. Czy po dwóch miesiącach w Katowicach ma pan już jakieś swoje pierwsze odczucia?
Wiadomo, nie możemy porównywać Katowic do Chojnic ze strony miasta czy klubu. Katowice to o wiele większe miasto, są tu większe możliwości, nie ujmując przy tym samym Chojnicom. Zaś GKS to klub z przeszłością w ekstraklasie, z historią pełną sukcesów, więc z pewnością wygląda to nieco inaczej niż w Chojnicach. Ale spokojnie, ja też, będąc w MKS-ie od jego drugiego sezonu w I lidze, to wszystko przeżywałem i ten klub bez przerwy, z sezonu na sezon się rozwija. Prezesi mają wyznaczony cel, jakim jest awans do ekstraklasy, więc będzie się rozwijał jeszcze bardziej. Na ten moment są to jednak dwa inne kluby.

Wróćmy zatem do bezpośredniego pojedynku GKS-u z Chojniczanką. Czy przygotowywaliście się w jakiś konkretny sposób ten mecz?
Każdy trener ma przygotowaną pewną analizę przeciwnika. My na razie skupiamy się tylko i wyłącznie na swoich mankamentach, które musimy poprawić, na swojej grze, którą też musimy udoskonalić. Wiemy co wychodzi nam dobrze, ale w tych początkowych kolejkach straciliśmy kilka punktów z naszych błędów. Jesteśmy skoncentrowani bardziej na tym, niż na samej grze Chojniczanki.

Na koniec chciałem się spytać jak w ogóle układa się współpraca na linii Jacek Paszulewicz-piłkarze?
Na tę chwilę wszystko jest w porządku. Trener wymaga od nas realizacji wprowadzanych przez niego założeń taktycznych. To szkoleniowiec jest tutaj dyrygentem i my, piłkarze, musimy wykonywać to, co on od nas oczekuje. W szatni atmosfera też jest dobra, tylko wiadomo, że atmosfera tym jest lepsza, czym lepsze są wyniki.

Filip Gierszewski / Biuro Prasowe MKS „Chojniczanka 1930” SA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sponsorzy Platynowi

Sponsorzy Złoci

Sponsorzy Srebrni

Patroni Medialni

Sponsorzy Brązowi