Emil Drozdowicz: Ostatni czas pozwolił nam poćwiczyć rzeczy, których wcześniej nie dopracowaliśmy

Skomentuj

Rozmowa z Emilem Drozdowiczem, który w ubiegłym sezonie znalazł patent na Stomil Olsztyn i trzykrotnie pokonywał bramkarza Stomilu.

Ostatni mecz z GieKSą wygraliście 2:1, lecz było to już dwa tygodnie temu. Czy przerwa reprezentacyjna mogła namieszać w rytmie meczowym Chojniczanki?
Myślę, że nie. To był dobry okres, ponieważ ostatnio graliśmy w kratkę – raz wygrywaliśmy, raz przegrywaliśmy. Nie mieliśmy ustabilizowanej formy, a ten czas pozwolił nam poćwiczyć rzeczy, których wcześniej nie dopracowaliśmy, albo nad którymi rzeczywiście trzeba było mocno popracować.

Jak wyglądały treningi i przygotowania do powrotu do gry w ciągu ostatnich kilkunastu dni?
Przede wszystkim skupialiśmy się nad tym, żeby przygotować się pod kątem sparingu z Pogonią Szczecin. Mikrocykle zaś wyglądały bardzo podobnie do tych, które były przed innymi meczami. Jedyną różnicą był przeciwnik, pod którego był te przygotowania czynione.

Mówił pan o tym, że te dwa tygodnie były dobrym czasem, aby odciąć się od tego, co było dotychczas. Dwa następne będą za to bardzo napakowane – w piętnaście dni zagracie pięć meczów. Czy istnieje zagrożenie, że taki nakład gry wywoła u was efekt czkawki?
Wydaje mi się, że nie. Mamy tak silny zespół, że nie ma takiej opcji. Jest u nas za dużo piłkarzy, którzy mogą się zastąpić nie zmniejszając poziomu gry, czasem wręcz go podnosząc. Dlatego myślę, że nie ma takiego zagrożenia.

Na pierwszy front podczas tego maratonu idziecie ze Stomilem. W ostatnim sezonie przeciwko olsztynianom grało się panu szczególnie dobrze – zdobył pan przeciwko temu klubowi trzy bramki w dwóch meczach. Czy w sobotę możemy liczyć na podobny scenariusz?
Bardzo tego chciałbym. Wiadomo – ja, jako napastnik, bardzo potrzebuję bramek, z tego jestem rozliczany. Jak tylko dostanę szansę, jeśli trener będzie mnie w tym meczu potrzebował, będę chciał to wykorzystać.

W perspektywie kilku następnych dni zespół wraz z panem wybiera się do Niecieczy, z którą Chojniczanka będzie mierzyć się w ramach zaległej dziewiątej kolejki. Czy mecze z drużyną, w której niegdyś się grało, są jakoś specjalnie zaznaczone w pana kalendarzu?
Mam sentyment do klubu z Niecieczy, ponieważ spędziłem tam prawie pięć lat. Takiego okresu nie da się wymazać z pamięci, a były to dla mnie fajne chwile, ponieważ przez cztery lata praktycznie co sezon walczyliśmy tam o awans, ostatecznie dopinając swego. Miałem tam później okazję do gry w ekstraklasie, dlatego są to dla mnie super wspomnienia. Wciąż są tam też koledzy, z którymi dzieliłem boisko, a także mieszkałem. Z tych przyczyn będzie to dla mnie przyjemny powrót w tamte strony.

Filip Gierszewski / Biuro Prasowe MKS „Chojniczanka 1930” SA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sponsorzy Platynowi

Sponsorzy Złoci

Sponsorzy Srebrni

Patroni Medialni

Sponsorzy Brązowi