Bożydar Iwanow: W przypadku pojedynczego meczu łatwiej o niespodziankę

2 komentarze

Pucharowy mecz z Legią Warszawa coraz bliżej. Jako jedną z form zapowiedzi tego spotkania, chcielibyśmy zaprosić was na rozmowy z osobami, które brały udział w dwumeczu Chojniczanka – Legia z sezonu 2015/16. Serię rozpoczynamy od wywiadu z komentatorem  i prowadzącym sportowe programy Polsatu, Bożydarem Iwanowem, który komentował tamte mecze.

Na początek chciałem poprosić o pana pierwszą myśl na hasło „Chojniczanka – Legia 2015”.
Przede wszystkim kojarzą mi się dwie sprawy. Chojniczanka była wtedy w dużo gorszej sytuacji ligowej, bo plasowała się w dolnej części stawki. Ale mimo to drużyna będąca jeszcze pod wodzą Mariusza Pawlaka, stworzyła wyrównane widowisko z zespołem, który grał przecież wtedy w fazie grupowej Ligi Europy. Pamiętam odważny strzał Patryka Mikity, który swoją dziwną trajektorią zaskoczył Arkadiusza Malarza. Chojniczanka przez wiele minut utrzymywała remis i wcale nie znacząco odstawała od „Legionistów”. Ale skończyło się zwycięstwem faworyta 2:1.

Drugie wspomnienie to spotkanie ze Stanisławem Czerczesowem. Rozmawialiśmy już rano w dniu meczu, w hotelu, Radek Gilewicz ułatwił mi kontakt ze „Stanem”, który dopiero zaczynał pracę w Polsce.

Pamiętam też rozmowę jego rozmowę z naszym ówczesnym reporterem Mateuszem Majakiem. Ręce w kieszeni rosyjskiego trenera, groźna mina,  – podejście, powiedziałbym, jak zawsze specyficzne. Mateusz spytał się go o Prijovicia który narozrabiał w szatni i do Chojnic nie został zabrany. A ten odpowiedział mu krótkim „что?”. Nie Prijovića i tyle”. Przypomnijmy też jaka była Legia, z którą przyszło mierzyć się Chojniczance. Być może do Chojnic nie przyjechała w najmocniejszym składzie, ale był tam Bereszyński, Lewczuk, Rzeźniczak, Duda, Nikolić…

Guilherme…
Dokładnie, dlatego zobaczmy, gdzie ci piłkarze jeszcze nie tak dawno grający w Legii, są teraz. Z drugiej strony tamta Chojniczanka, może poza Kosakiewiczem, tak na dobrą sprawę nie wypromowała nikogo do ekstraklasy. W meczu rewanżowym szybką bramkę po kontrataku strzelił Andrzej Rybski i z Tomkiem Łapińskim, z którym komentowaliśmy oba tamte spotkania, zastanawialiśmy się, czy będą tu jeszcze jakieś emocje. Ale w Warszawie z przodu grali już Prijović i Nikolić i wiemy jak się to skończyło. Na taką parę z przodu Legia będzie musiała jeszcze poczekać. Z całym szacunkiem dla Carlitosa, Kante i Niezgody.

Abstrahując – zawsze lubiłem rywalizację klubów pierwszoligowych czy też z jeszcze niższych klas z drużynami z ekstraklasy. I teraz, gdy zostały wprowadzone tylko pojedyncze mecze daje to pewną szansę potencjalnie słabszym. Na dystansie dwóch spotkań o niespodziankę jest trudniej. Ale w jednym meczu, u siebie?

Teraz Chojnice są w lepszym sportowym położeniu niż trzy lata temu. Będą się liczyć w walce o Ekstraklasę. Ale Legia złapała moc. I tak jak w ostatnich sezonach „odpala” właśnie we wrześniu.  Tak było za czasów Berga, Hasiego, Magiery, teraz było identycznie. Nie wydaje mi się, aby Sa Pinto wystawił jakiś gorszy skład, bo trzy lata temu Czerczesow oszczędzał niektórych zawodników na Ligę Europy. Teraz prawdopodobnie tego nie będzie.

Acha, chciałem jeszcze dodać, że wtedy, w 2015 roku bardzo podobało mi się to, że władze klubu zainwestowały wtedy w postawienie dodatkowej trybuny po to, aby tysiąc ludzi więcej mogło wejść na stadion i zobaczyć najlepszych piłkarzy naszej ligi.

Tak też będzie i w tym roku.
To świetna wiadomość.

Chciałem zahaczyć o temat, którego pan już dotknął. W tym roku doszło do wielu zmian organizacyjnych w Pucharze Polski. Przykładowo, drużyny z ekstraklasy dołączają do PP nie w 1/16, a już w 1/32 jego finału. Czy fakt, że Chojniczanka mogła trafić (i trafiła) na drużynę ekstraklasową już w fazie 1/32 to zaleta czy wada nowego systemu?
Od zawsze jestem zdania, że rozgrywki pucharowe, tak jak w Niemczech, są o tyle ciekawe, że do mniejszych ośrodków piłkarskich przyjeżdżają czy to Bayern, czy Dortmund, czy Leverkusen i czasami nawet te najmocniejsze zespoły trafiają na siebie w rundach wstępnych – tak jak u nas Wisła Kraków będzie grać z Lechią. Drabinki są dobre w tenisie i innych dyscyplinach. Puchary krajowe zawsze kojarzyły mi się ze spotkaniami kopciuszków z prawdziwymi gigantami, dzięki czemu tworzy się pewna historia – czasami faworyzowane zespoły polegają. W przypadku Chojniczanki występuje różnica tylko jednej klasy, więc nie można tu mówić o jakiejś wielkiej sportowej przepaści, choć budżetowej już tak. Natomiast filozofią tych rozgrywek jest spotkanie tych mniejszych, słabszych z silniejszymi, dlatego byłem za zniesieniem rozstawień i wprowadzeniem bezpośrednich spotkań tych mocniejszych we wcześniejszych fazach Pucharu Polski. Im więcej kolorytu, tym lepiej.

Chciałem wrócić do tych meczów sprzed trzech lat i spytać się o pana zdanie, czy Chojniczanka miała szanse na pokonanie zmierzającej wówczas po mistrzostwo Legii?
Na dystansie dwóch meczów na pewno nie, aczkolwiek patrząc przykładowo na liczbę sytuacji w pierwszym meczu, to jeśli mnie pamięć nie myli, to wypadała ona na korzyść zespołu z Chojnic. Mimo to na 1-0 gola strzelił Stojan Vranjes, później Arkadiusza Malarza zaskoczył Patryk Mikita, a na 2-1 gola zdobył…

Ondrej Duda.
Tak, Ondrej Duda. Tak właśnie jest w piłce nożnej – gdy Chojniczanka strzelia bramkę, to wydawało się, że coś może jeszcze się wydarzyć. Tak było do ostatniego kwadransa. Bramka Dudy rozstrzygnęła jednak sprawę. Dudy, który wszedł wtedy z ławki – co też świadczyło o dobrej reakcji Czerczesowa na to, co na boisku się dzieje i co może się wydarzyć. Z tego co pamiętam, to rosyjski szkoleniowiec był wówczas w zespole dość krótko. Ale Legia była w drodze na mecz ligowy z Lechią, na który udawała się prosto po pucharze w Chojnicach. Powiedziałbym, że Czerczesow poznawał wtedy tę drużynę. Spoglądam teraz na składy z tego meczu i przypominam sobie, że Chojniczance brakowało wtedy kontuzjowanego Tomasza Mikołajczaka, a więc najskuteczniejszego snajpera. Był Rafał Grzelak, Andrzej Rybski, Piotrek Kieruzel, Przemek Pietruszka… A w Legii uczestnik ostatnich Mistrzostw Świata Prijović czy obecna gwiazda Herthy Duda.

To jest ta główna różnica.

Ale i tak ten pierwszy mecz przyniósł dużo więcej emocji i równorzędnej walki niż spotkanie w Warszawie, gdzie szybko gola zdobył Rybski, ale … już po pierwszym meczu nie miałem złudzeń kto awansuje.

No właśnie – drugi mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla warszawian. Czy w pana ocenie istnieje jakaś główna przyczyna takiego rezultatu?
Wielu ludzi wraca do tego, że Legia Czerczesowa była w ostatnim czasie najlepszą Legią jeśli chodzi o sposób gry, o podejście do zawodu, o poważne traktowanie każdego przeciwnika. Oczywiście ta drużyna zdobyła mistrzostwo dopiero w ostatniej kolejce, jak to ostatnio dosyć często ma miejsce, lecz patrząc tylko na personalia to widać, że byli tam piłkarze, którzy dziś świetnie radzą sobie zagranicą. To był taki „top of the top”. Pewnie dzisiaj, pomimo transferów Carlitosa i Kanté, żeby osiągnąć to, co osiągała para Nikolić-Prijović, to jak grał na środku defensywy Lewczuk albo w pomocy Jodłowiec, to jeszcze trochę czasu będzie musiało upłynąć.

A jak na podejście Legionistów do rewanżu mógł wpłynąć wynik pierwszego spotkania? 2:1 sprawiało, że Legia mogła być spokojna czy jeszcze musiała się w pełni do tego rewanżu zmobilizować?
W zeszłym roku podobnie było w dwumeczu Druteksu -Bytovii z Legią. Po pierwszym spotkaniu wynik był korzystny dla Legionistów i w rewanżu drużyna z pierwszej ligi zagrała bardzo dobrą pierwszą połowę – tak samo było wcześniej w przypadku Chojniczanki. Generalnie gra na stadionie Legii była swego rodzaju zaszczytem dla zawodników ówczesnego Druteksu oraz tamtej Chojniczanki – wielu z nich go jeszcze nie dostąpiło i może nie dostąpi. Mariusz Pawlak z Chojniczanki czy w ubiegłym roku Adrian Stawski z Bytovii mieli swój plan na te spotkania, ale umówmy się:  Wyniki 1-2 czy 2-3 u siebie powodowały, że przyjezdni musieli wygrać dwoma bramkami aby awansować, co graniczyło z cudem.

Fajne było jednak to, że ci piłkarze mieli okazję się na tym stadionie pokazać i wystąpić przed warszawską publicznością, wtedy w ćwierćfinale tych rozgrywek, co zawsze jest sporym osiągnięciem. Myślę, że pod tym kątem zespół Mariusza Pawlaka stanął wtedy na wysokości zadania. Podobnie jak Stawski ustawiali swoje drużyny tak, aby wykorzystać swoje atuty. Wiadomo jednak, że starczyło to na krótko – raptem na jedną część gry. Nie było szans, aby utrzymało się to dłużej po zmianach personalnych i taktycznych dokonanych w Legii Warszawa po przerwie.

Czy teraz nadarza się dobra okazja na sprawienie niespodzianki przez trenera Przemysława Cecherza i jego drużynę. Tak jak mówiłem wcześniej: w przypadku pojedynczego meczu jest teoretycznie łatwiej.

Kończąc wątek historycznego dwumeczu Chojniczanki z Legią chciałem spytać się pana o chojnicki stadion, ponieważ przy okazji takich wydarzeń sporo mówi się o jego położeniu. Czy to, że stadion przy ul. Mickiewicza znajduje się w samym sercu miasta jest jego atutem? Jak pana okiem wpływa to na odbiór rozgrywanego na nim widowiska?
Zawsze podobają mi się obiekty, z których widać coś więcej niż tylko trybuny i oświetlenie. Dlatego będąc w Chojnicach często zaglądamy za stadion i pokazujemy m.in. te charakterystyczne trzy wieże kościołów, który górują nad rynkiem. To się zawsze efektownie się prezentuje. W ogóle jestem wielkim fanem okolic Chojnic, Borów Tucholskich i jeśli tylko mogę, to spędzam tu czas wolny. Pamiętam, że po pierwszym meczu Chojniczanki z Legią ktoś na Twitterze napisał mi, że podczas transmisji tak zachwalałem Chojnice, Charzykowy, Drzewicz, Swornegacie, że w końcu sam się tam wybierze. W dniu meczu z Legią, przed południem zabrałem zresztą na wycieczkę naszego eksperta Tomka Łapińskiego, z którym komentowałem ten mecz oraz wydawcę Łukasza Wiejaka, naszego wydawcę i Mateusza Majaka – reportera. Pokazałem im parę ciekawych miejsc – aura sprzyjała, było dosyć ciepło, zjedliśmy w Charzykowach rybkę, pospacerowaliśmy, zobaczyliśmy niezły mecz dlatego cały wyjazd do Chojnic uważamy za bardzo udany.

Filip Gierszewski / Biuro Prasowe MKS „Chojniczanka 1930” SA

2 Komentarze do “Bożydar Iwanow: W przypadku pojedynczego meczu łatwiej o niespodziankę

  • Widowisko napewno będzie ciekawe a na ile to zależy bardziej od Chojniczanki . Legia pomimo że odpadła w Europejskich Pucharach , na ligę polską to bardzo dobry zespół . Ostatni mecz z Miedzią ( 4: 1 ) to napewno nie przypadek – pamiętamy mecze Chojniczanki z Miedzią . W tym meczu , zachowawcza czy strachliwa gra nie powinna wchodzić w rachubę ! To co teraz gra Chojniczanka nie stawia nas na równych szansach z Legią ! Mamy jednak dobrych Zawodników , którzy gdyby Im wyszedł mecz mogliby sprawić wiele radości w CHOJNICACH , GRODZIE TURA ( OLE , OLE , OLE ) . Dlatego kibice kochają piłkę nożną bo potrafi być nie przewidywalna . Naszym problemem jest ” rozgryzienie ” Legii i tak zagrać żeby wygrać ! W tamtych meczach Legia była dużo mocniejsza , teraz wszystko zależy jak zagramy ? W tym sezonie już raz udało się złamać stereotyp – wygrana z Gieksą , dlaczego nie dokonać tego po raz drugi ? Los nie był dla Nas łaskawy w tej rundzie ale ” łaska pańska na pstrym koniu jeżdzi ” , więc jak to się mówi ” bijmy Mistrza ” ! MKS , MKS , MKS .

  • Powodzenia z Warszawy. Oby to był dobry mecz i kibice zgromadzeni na trybunach byli z niego zadowoleni niezależnie od końcowego wyniku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sponsorzy Platynowi

Sponsorzy Złoci

Sponsorzy Srebrni

Patroni Medialni

Sponsorzy Brązowi