Jacek Podgórski: Zawsze daję z siebie wszystko

Skomentuj

Rozmowa z Jackiem Podgórskim po meczu Garbarnia – Chojniczanka.

W ostatnim czasie wróciłeś do składu Chojniczanki. Czy dyspozycja, którą prezentowałeś w meczach ze Stomilem, Bruk-Betem i Garbarnią, jest optymalna?
Myślę, że wygląda ona coraz lepiej. Wiadomo – w meczu ze Stomilem chciałem wprowadzić się do drużyny. Stosowałem prostą grę, zagrywałem proste piłki. Skupiałem się na defensywie, a w meczach z Termalicą i Garbarnią grałem już odważniej, częściej podłączałem się do ataku. Dało to nawet swój efekt – wczoraj po moim zagraniu padła bramka, co dało mi asystę.

Początek sezonu spędziłeś na ławce bądź na trybunach. Kibice podczas niektórych meczów skandowali twoje nazwisko pytając się czemu nie grasz. Czy taka reakcja trybun podbudowuje, czy może bałeś się, że trener będzie reagował negatywnie na takie głosy?
Oczywiście, że podbudowuje. Fajna inicjatywa ze strony kibiców, nie spodziewałem się tego, że mam takie wsparcie. Myślę, że zadziałało to pozytywnie zarówno na mnie, jak i podpowiedziało trenerowi, że czekam na szansę. Chciałem z tego miejsca podziękować kibicom za to, że mnie wspierają, że we mnie wierzą. Ja ze swojej strony zawsze daję z siebie wszystko. Trener w końcu na mnie postawił i staram się go nie zawieść.

Pomówmy o ostatnich meczach MKS-u z perspektywy drużyny. Zdobyliście sześć punktów w trzech meczach z zespołami z dolnej części tabeli. Robota wykonana czy liczyliście na więcej?
Po części tak, po części nie. Wydaje mi się, że w przegranym meczu z Bruk-Bet Termaliką remis byłby bardziej sprawiedliwy dla obu drużyn. Straciliśmy bramkę w końcówce i to w kontrowersyjnych okolicznościach; nie wiadomo, czy był tam spalony, czy go nie było. Sędzia zdecydował, że nie. Na wideo też nie było tego dokładnie widać. Akurat ja byłem tym zawodnikiem, który nie zdążył wyjść ze strefy, wydarzyła się mijanka – zawodnik z Bruk-Betu wbiegał i straciliśmy bramkę. Szkoda tego punktu, bo na pewno byłby cenny – na wyjeździe trzeba wyrywać każde oczko. Ostatnio udało nam się przełamać i wygrać w roli gościa, także myślę, że te sześć punktów nie jest złym wynikiem, ale liczyliśmy na odrobinę więcej.

Przed wami chyba najtrudniejszy mecz w tym roku – pojedynek z Legią. Jak nastawiacie się na mecz z Mistrzem Polski?
Legia jest uznaną marką, chyba najbardziej popularny klub w Polsce. Oczywiście faworyt jest jeden i jest nim Legia Warszawa. My ze swojej strony zapewniamy, że damy z siebie wszystko i we wtorek w Chojnicach chcemy sprawić niespodziankę.

Czy fakt, że Legia po raz kolejny odpadła z europejskich pucharów we wczesnych przedbiegach coś dla was znaczy, czy nie zwracacie uwagi na takie niuanse?
Ja ze swojej strony zawsze kibicuję polskim drużynom w europejskich pucharach. Niezależnie od tego, czy gra Lech, czy Legia. Szkoda, że tym razem im się nie udało, na pewno skupiają się teraz na rozgrywkach krajowych. Myślę, że Pucharu Polski również nie odpuszczą. Wczoraj wygrali z Miedzią Legnica – oglądaliśmy ten mecz wracając z Krakowa autokarem. Zwyciężyli zdecydowanie, 4:1 i myślę, że przyjadą do Chojnic podbudowani.

W jaki sposób toczą się przygotowania na spotkanie z Legią?
Dzisiaj mamy odpoczynek, bo w nocy wróciliśmy z Krakowa. Dlatego dziś odnowa biologiczna, jutro trening i czekamy na spotkanie z Legią.

Czy fakt, że MKS będzie podejmował warszawian na swoim boisku daje mu w jakimś stopniu przewagę?
Z pewnością. Zawsze u siebie gra się swobodniej. Może nie łatwiej, ale trybuny pomagają. Wydaje mi się, że komfort własnego boiska nam sprzyja i z taką myślą podchodzimy do wtorkowego meczu.

 

Filip Gierszewski / Biuro Prasowe MKS „Chojniczanka 1930” SA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sponsorzy Platynowi

Sponsorzy Złoci

Sponsorzy Srebrni

Patroni Medialni

Sponsorzy Brązowi