Patryk Mikita: To była moja najładniejsza bramka

Skomentuj

Kontynuujemy rozmowy z osobami, które brały udział w dwumeczu Chojniczanka – Legia Warszawa w sezonie 2015/16. Poniżej wywiad z Patrykiem Mikitą, który w pierwszym meczu rozgrywanym w Chojnicach zdobył piękną bramkę na 1:1.

Na wstępie chciałbym spytać się o twoją pierwszą myśl na hasło „Chojniczanka – Legia 2015”.
To już było dawno… Pamiętam, że ucieszyłem się na mecz z Legią, bo chciałem przeciwko niej zagrać. Jeszcze bardziej byłem zadowolony z tego, że trener mnie w tym meczu wystawił. I do tego wszystkiego udało mi się strzelić bramkę.

Był to oczywiście mecz przeciwko drużynie, w której zadebiutowałeś z bramką w ekstraklasie. Jak podchodziłeś do spotkania ze swoim niedawnym zespołem?
Na spokojnie, bez żadnego „podpalania” się, że coś muszę udowodnić, czy coś w tym stylu. Traktowałem ten mecz jak każdy kolejny, z chłodną głową. Jak już mówiłem, cieszyłem się na ten mecz i zdołałem strzelić bramkę, ale szkoda tylko, że nie udało się wygrać meczu u siebie, bo szanse na to jak najbardziej były.

Strzeliłeś wówczas pięknego gola, gola niecodziennej urody. Co nakłoniło cię do takiego brawurowego strzału z kilkudziesięciu metrów?
Trudno jednoznacznie powiedzieć co mnie nakłoniło. To była szybka boiskowa decyzja. O ile dobrze pamiętam sytuacja wyglądała tak, że Podleśny wybijał z „piątki”, Rybski wygrał „przebitkę”, piłka trafiła do mnie i postanowiłem, że będę uderzał. Pamiętam, że wszyscy mówili: „Niee, nie uderzaj!”, ale ja strzeliłem i… wpadło. Fajnie, że udało się wtedy trafić. Wyszło ładnie.

A teraz naprawdę szczerze – czy strzeliłeś kiedyś ładniejszą bramkę?
Chyba nie strzeliłem nigdy ładniejszej bramki. Jeszcze. Choć kiedyś, grając w Dolcanie Ząbki w sparingu przeciwko Zagłębiu Lubin, również udało mi się zdobyć ładnego gola. Ładnego, ale chyba nie aż tak.

Do rewanżu przystępowaliście z rezultatem 1:2. Szybko zdobyliście też bramkę na 1:0. Czy mieliście atuty umożliwiające „comeback” i awans do półfinału?
Mieliśmy w tym rewanżu szansę pokusić się, żeby zrobić coś więcej. Strzeliliśmy szybko na 1:0, mieliśmy później kolejne sytuacje i ciekawe jak mecz by się potoczył, gdybyśmy je wykorzystali. Teraz można sobie, jak to się mówi, gdybać i to roztrząsać, ale wiadomo jaka jest Legia – jeśli nie strzela się jej na dwa, trzy do zera, to się później przegrywa.

Czy jest coś, co zrobiłbyś inaczej, gdybyś mógł ponownie przystąpić do tego dwumeczu?
Nie wiem, czy zrobiłbym coś inaczej. Dużo zależało od  wyborów trenera i taktyki dobranej na ten mecz. Od siebie strzeliłbym bramkę przy Łazienkowskiej – to chciałbym zmienić. To mi się wtedy nie udało.

 

Filip Gierszewski / Biuro Prasowe MKS „Chojniczanka 1930” SA / PressFocus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sponsorzy Platynowi

Sponsorzy Złoci

Sponsorzy Srebrni

Patroni Medialni

Sponsorzy Brązowi