Maciej Dampc: Czuję niedosyt i chęć pokazania się w Chojnicach z jak najlepszej strony

Skomentuj

Przed meczem Chojniczanka – Bytovia, porozmawialiśmy z Maciejem Dampcem, który przed rozpoczęciem sezonu został wypożyczony z naszego klubu właśnie do Bytovii.

Zacznijmy od tego, co obecnie dzieje się w Bytowie. Zaliczyliście fantastyczny początek sezonu, długo utrzymywaliście się w czołówce, jednak od niedawna obniżyliście nieco loty i zaczęliście gubić punkty. Czy istnieje jakaś indywidualna przyczyna waszego lekkiego kryzysu?
Nie, myślę, że nie ma jakiejś specjalnej przyczyny. Zarówno z Rakowem, jak i z Jastrzębiem mogliśmy urwać chociaż po punkcie. Dlatego wydaje mi się, że nie jest to kwestia jakiejś kontuzji czy innego losowego zdarzenia. Po prostu przyszły nieco słabsze dwa mecze – z liderem i z mocnym beniaminkiem – przez co zdobywamy mniej punktów. Zaraz jednak może się to odwrócić.

Czego zabrakło w ostatnim meczu z GKS-em Jastrzębie, by urwać z tego spotkania choćby punkt? Bardziej koncentracji w końcówce czy skuteczności w okazjach wypracowanych podczas meczu?
Z pewnością skuteczności, ponieważ mieliśmy fantastyczną sytuację na 1:0, droga do bramki była praktycznie otwarta. Zabrakło również owej koncentracji, dlatego że po wyrównaniu w 93. minucie nie zdołaliśmy doprowadzić tego wyniku do końca, bo minutę później dostaliśmy bramkę na 2:1 i wtedy dopiero zabrzmiał ostatni gwizdek.

W zeszłym roku przychodziłeś do Chojniczanki jako lewy obrońca. Teraz trener Stawski ustawia cię na środku obrony. Czy uważasz, że ta zmiana wyszła ci na dobre?
Tak. Ta zmiana zdecydowanie wyszła mi na dobre. Środek obrony to dla mnie nowa pozycja i myślę, że moja gra na niej całkiem nieźle się prezentuje. Jak zauważyłeś, od początku sezonu zdobywaliśmy wiele punktów, bowiem dobrze układała się gra całego zespołu w tym współpraca pomiędzy mną, a Łukaszem Wróblem. Dużo się też od niego uczę. Gra na stoperze wciąż jest dla mnie czymś nowym i cieszę się, że trener Adrian Stawski widział mnie na tej pozycji za co bardzo mu dziękuję, a też odnoszę wrażenie, że w polskiej piłce brakuje stoperów o takiej specyfice. Nazwijmy go pół-lewym, czerpiącym korzyści ze swojej lewej nogi. Na tej pozycji często grają prawonożni zawodnicy, a jednak lepsza lewa noga daje tutaj więcej możliwości w wyprowadzaniu, rozgrywaniu piłki. Także uważam to za swój atut i mam nadzieję, że pozwoli mi to dalej się rozwijać, a poprzez ciężką pracę pojawi się możliwość gry na jeszcze wyższym poziomie.

Rozumiem. Pomówmy o meczu z Chojniczanką. Czy podchodzisz do niego w jakiś szczególny sposób?
Mam do Chojnic pewien sentyment, też pewnie swoistą sportową złość, ponieważ byłem tam rok, a zagrałem tylko dwukrotnie i to w pucharach – nie dostałem żadnej szansy w lidze. Dlatego mam taki niedosyt i chęć pokazania się z jak najlepszej strony. Z drugiej strony podchodzę do tego chłodno, bez zbędnej „napinki”. Po prostu podchodzimy do tego meczu zmotywowani tak, jak do każdego i walczymy o trzy punkty.

No właśnie, chciałem spytać się też o to, jak to się ma do całej drużyny? Czy derbowe starcie wywołuje dodatkowe emocje w ekipie Bytovii?
Uważam, że nie. Przystępujemy do tego pojedynku, jak do wszystkich innych. Zawsze chcemy zwyciężać, w tym celu analizujemy każdego przeciwnika w podobny sposób. Wiadomo, każdy rywal jest inny, ale schemat analizy z reguły wygląda podobnie i tutaj się nic nie zmienia. W tygodniu ciężko pracujemy na treningach i będziemy mieli swój plan taktyczny do zrealizowania na boisku.

Filip Gierszewski / Biuro Prasowe MKS „Chojniczanka 1930” SA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sponsorzy Platynowi

Sponsorzy Złoci

Sponsorzy Srebrni

Patroni Medialni

Sponsorzy Brązowi