Krzysztof Danielewicz: Wiemy, na co nas stać

4 komentarze

Przed meczem z ŁKS-em postanowiliśmy porozmawiać z Krzysztofem Danielewiczem. Poruszyliśmy kwestię ostatniego meczu z Podbeskidziem, nad czym Żółto-Biało-Czerwoni muszą popracować jako kolektyw i co do poprawy w swojej grze widzie jeszcze autor dwieście pięćdziesiątej bramki Chojniczanki na zapleczu ekstraklasy. Nie zabrakło również słowa pomocnika Chojniczanki dotyczącego naszego następnego rywala.

Trzy punkty w czterech ostatnich meczach. Nie tak chyba sobie to wyobrażaliście?

Z pewnością. Wiemy – zarówno kibice, piłkarze, jak i prezesi – jaką mamy drużynę, na co nas stać i zdajemy sobie sprawę z tego, że nasz dorobek punktowy jest na tę chwilę słaby. Niemniej myślę, że mamy wszystko, aby zacząć to nadrabiać i mam nadzieję, że zaczniemy to od meczu z ŁKS-em.

Żeby tak się stało musicie pewnie wyciągnąć wnioski z tych poprzednich spotkań, a więc co sprawiło, że w Bielsku-Białej straciliście szybko pierwszą bramkę, a drugą tuż po przerwie?

Mieliśmy długą odprawę dotyczącą meczu z Bielskiem i zaważyły błędy taktyczne oraz indywidualne. One zawsze się pojawiają, bo piłka nożna jest grą błędów. Chodzi tylko o to, żeby popełniać ich jak najmniej. A gdy już się pewien zdarzy, to jeden z kolegów powinien go naprawić. Akurat w meczu z Podbeskidziem wyszło tak, że na początku straciliśmy pierwszego gola, zaś drugiego w takim nieciekawym dla nas momencie, bo wydawało się, że na drugą połowę wyszliśmy zmotywowani, gotowi na to, by gonić wynik. To pokrzyżowało nam plany, bo myślę, że gdyby nie ta druga bramka, to wywielibyśmy z Bielska-Białej jakąś zdobycz punktową. Czuć było wówczas, że na drugą połowę wychodzimy, aby odwrócić losy spotkania.

Według statystyk wypadłeś najlepiej spośród zawodników Chojniczanki. Wykazałeś się nie tylko bramką kontaktową, ale również aktywnością i pracowitością w środku pola. Z meczu na mecz wyglądasz coraz to pewniej. Czy sam się tak czujesz?

W sumie tak, czuję się coraz bardziej pewny siebie. Z drugiej strony wiadomo, że to są tylko statystyki. One nie zawsze przekładają się na boiskowe wydarzenia. Owszem, są swego rodzaju wykładnikiem, aczkolwiek to na pewno nie jest idealne odzwierciedlenie tego, co dzieje się na żywo. Pomimo tego, że wypadłem dobrze, to mam też do siebie pewne uwagi na temat meczu z Podbeskidziem.

Co zatem poprawiłbyś jeszcze w swojej grze na podstawie tego, co zauważyłeś w meczu z „Góralami”?

W meczu z bielszczanami przede wszystkim brakowało mi dokładności w podaniach. Objawiało się to w momentach, kiedy przejmowałem piłkę i brakowało czasami centymetrów, by z tych przechwytów wynikały jakieś zespołowe korzyści.

Przed nami mecz z ŁKS-em, drużyną brylującą na wyjazdach, więc zapewne nie będzie to spacerek. Czy zgodziłbyś się z takim stwierdzeniem?

Oglądałem ich ostatni mecz z Rakowem Częstochowa i muszę przyznać, że ŁKS wyglądał nieźle, prezentował się dobrze jako drużyna. Wydaje mi się, że są też na fali wznoszącej, ale w I lidze każdy mecz jest inną historią i każde spotkanie może potoczyć się w różną stronę niezależnie od tego kto ma jaką formę albo kto jest na jakim miejscu w tabeli. My po prostu wiemy na co nas stać i chcemy w końcu poczynić kroki w górę tabeli, bo nie wyobrażamy sobie innego scenariusza, niż takiego, w którym zajmujemy pozycję w czołówce.

 

Filip Gierszewski / Biuro Prasowe MKS „Chojniczanka 1930” SA

4 Komentarze do “Krzysztof Danielewicz: Wiemy, na co nas stać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sponsorzy Platynowi

Sponsorzy Złoci

Sponsorzy Srebrni

Patroni Medialni

Sponsorzy Brązowi