Do następnego meczu pozostało

#WeźWspieraj – wywiad z dr hab. Moniką Kaczmarek-Śliwińską

O tym czym jest hejt, dlaczego ważne jest promowanie kulturalnego komunikowania się i szacunku w Internecie opowiedziała dr hab. Monika Kaczmarek-Śliwińska z Wydziału Dziennikarstwa Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Wielu mówi, że o hejcie powiedziano już wszystko, a mimo to zjawisko nie zanika, a wręcz wydaje się, że przybiera na sile. Dlaczego według pani tak się dzieje?

Nie możemy uznać, że o hejcie powiedziano już wszystko albo że wiemy wszystko. Hejt jest dysfunkcyjną komunikacją, agresywną aktywnością ludzi, więc o ile przyjmiemy, że ludzie się zmieniają, a także że zmienia się środowisko, w którym funkcjonują, to także hejt będzie pokazywać się nam w stale nowych odsłonach.

Wielu ekspertów komunikacji tę przybierającą na sile falę hejtu wiąże ze stylem komunikowania się w przestrzeni internetu, w tym mediów społecznościowych. Z jednej strony określamy to jako możliwość bezpośredniej komunikacji, skrócony dostęp do osób, które kilkanaście lat temu były najczęściej poza zasięgiem kontaktu. Gdy już internauci są blisko osób znanych, celebrytów, osób publicznych, to włącza się niektórym chęć wyrażenia krytyki. Niestety, u znacznej grupy krytykujących sposób wyrażania krytyki pozbawiony jest kultury, a dodatkowo część krytykuje jedynie pozornie – tak naprawdę chce uderzyć, ośmieszyć, zdyskredytować.

Warto też wspomnieć o istotnym elemencie tej „hejtowej układanki”, a mianowicie o środowisku, otoczeniu, w którym taka dysfunkcyjna komunikacja ma miejsce. Jeśli hejter znajdzie się w otoczeniu, które będzie wykazywać podobne zdanie i podobnie agresywny sposób komunikowania się to oczywiście stworzy nam się swoisty niewidoczny tłum, który może spowodować, że ofiara takich ataków będzie przytłoczona, zapędzona do mentalnego rogu, będzie zastanawiać się nad swoją wartością, ponieważ hejt o dużej sile lub długotrwały może wywoływać takie właśnie objawy.

W internecie ludzie pozwalają sobie na więcej – w tym na słowa, których nie powiedzieliby drugiej osobie w oczy. Wszystkiemu winna jest anonimowość, zmiana języka komunikacji na bardziej napastliwy, a może coś zupełnie innego?

Przede wszystkim ta anonimowość może okazać się iluzoryczna i na szczęście niektórzy hejterzy doświadczają tego. Rzeczywiście najczęściej jednak ofiara hejtu czy podmiot hejtu nie chcą albo nie wiedzą, jak dotrzeć do hejterów. Niestety, tworzy to poczucie, że hejt jest bezkarny.

Szukając przyczyn tego, że w internecie pozwalamy sobie na więcej, to rzeczywiście badacze zajmujący się tym obszarem wskazali kilka mechanizmów. Jednym z nich jest właśnie tak zwane rozhamowanie, czyli gotowość internauty, aby zrobić drugiej osobie to, czego nie zrobiłby „twarzą w twarz”. Bo „twarzą w twarz” jest inaczej – ktoś może być potężniejszy od hejtera, albo mieć jakiś inny element przewagi fizycznej, jest też jakieś towarzystwo obok i może czasami ono byłoby hamulcem. W internecie jest to inaczej obecne – hejter może odgrywać rolę, w jakiej chciałby istnieć, może „dowartościowywać” się poprzez agresję, bo wtedy wydaje się mocniejszy. Zapośredniczenie wynikającego z tego, że komunikujemy się za pośrednictwem ekranów powoduje, że czujemy się mocniejsi, bezpieczniejsi, bardziej odważni.

Mówiąc o elementach przestrzeni online, które mogą wpływać na pojawienie się agresji elektronicznej badacze wskazują na: trwałość, możliwość wyszukiwania, kopiowalność i występowanie tzw. niewidzialnej publiczności. W praktyce oznacza to, że treści, grafiki, video opublikowane w Internecie, pozostają tam przez długi czas, są dość łatwe od wyszukania, można wykonać ich duplikaty lub pobrać kopie, przetworzyć, zmodyfikować, a biorąc pod uwagę obecne możliwości techniczne związane z modyfikacją treści, jest czego się bać. Mówimy o hejcie, ale trzeba też pamiętać, że tuż obok hejtu są inne działania negatywne np. dezinformacja. Zresztą dezinformacja może być powodem hejtu i odwrotnie, więc w pewnym momencie wpada się w pętlę, z której trudno się uwolnić.

Wspomniałam o tzw. niewidzialnej publiczności – to grupa trudna do zidentyfikowania, może być liczebna, widzi materiały, które zawierają hejt wobec osoby, podmiotu i koduje sobie te informacje. Jak się zachowa? Co zrobi w momencie zobaczenia takich treści? Jak się zachowa w przyszłości? Tego wszystkiego nie wiemy, więc jest to teren trudny do określenia –  nie znamy zamiarów, nie znamy opinii.

***

W ankiecie przeprowadzonej w środowisku Fortuna 1 Ligi większość respondentów wskazała, że komentarze wspierające pojawiały się rzadziej niż te zawierające krytykę (55,8% odpowiedzi). 

***

Obraźliwe komentarze pojawiają się także w sporcie. Jakie skutki może mieć taki hejt skierowany w stronę zawodników/trenerów/pracowników klubu? Jak im zapobiegać, a gdy się pojawią, jak się przed nimi bronić?

Trudne pytanie, ponieważ chciałabym powiedzieć, że trzeba edukować, pokazywać dobre praktyki, pokazywać brutalność hejtu, ale to nie zawsze działa. Jestem za rozwiązaniami idącymi dwutorowo. Z jednej strony edukacja i „wychowywanie”, a z drugiej warto pamiętać, że mamy prawo i osoby doświadczane hejtem powinny dochodzić swoich praw na tym gruncie.

Może warto zacząć promować kulturalne komunikowanie się? Może warto, w sytuacjach gdy zauważamy hejt wobec sportowców podjąć dyskusję z takimi hejterami? Wiele będzie zależeć od konkretnych działań hejtera.

Hejt z pewnością oddziałuje na człowieka i pozostawia ślady. Możemy opowiadać, że jesteśmy twardzi i nas to nie rusza, ale w środku będzie pojawiać się pytanie o to „dlaczego ja?” Trzeba też brać pod uwagę, że hejter potrafi uderzyć w punkty, które sami definiujemy jako słabsze. Mogliśmy o tym wspominać w wywiadzie, w jakimś komentarzu, a później jest to elementem strzału w naszym kierunku.

Czy i jak reagować? Tutaj proponuje się różne rozwiązania, nie ma złotej recepty, ale warto próbować rozpoznać z kim mamy do czynienia. Czasami warto reagować w sposób widoczny dla otoczenia – hejter atakuje w social media, my odpowiadamy w social media. Jaka odpowiedź? Też różnie – może to być formułka przygotowana na tego typu potrzeby, a mówiąca o zapisach prawa odnoszących się do hejtu. Damy znać, że widzimy i mówimy „nie” takim praktykom.

Z drugiej strony może to być całkowite ignorowanie hejtera czy hejterów. Czasami hejter uderza, bo chce dowartościować się i pokazać swą siłę, bo myśli, że to wyraz siły. Jeśli to taki typ, warto powstrzymać się od reakcji. Hejtera nic bardziej nie boli jak brak zainteresowania ze strony ofiary, bo brakiem reakcji ofiara mówi: „jestem ponad tobą, nie interesujesz mnie”. Czasami więc warto przybrać taką maskę pozornej obojętności.

Można też reagować w sposób „biały” – na zewnątrz nie widać naszej aktywności, ale podejmujemy działania prawne. Z mojego doświadczenia widzę, że ofiarom hejtu najtrudniej jest wytłumaczyć, że hejter uderza, ponieważ ofiary są dla niego jakimś wyzwaniem, a hejt jest wyrazem zawiści, zazdrości, braku możliwości dorównania swojej ofierze. Jeśli ofiara hejtu tak zaczyna patrzeć na agresję wobec niej,dużo łatwiej jest ją unieść.

Jeśli nasilenie ataków jest intensywne, z pewnością warto rozważyć oddanie zarządzania sprawą osobom trzecim. Wtedy z kolei trudno jest przekonać ofiarę, aby powstrzymała się od czytania kolejnych agresywnych komentarzy na swój temat. Takie odcięcie ofiary od treści hejtera pozwala jej złapać oddech.

***

W kwestionariuszu ligowym na pytanie: jaki wpływ ma na Twoją postawę/pracę hejt respondenci najczęściej zaznaczali odpowiedzi neutralny (56% ankietowanych) a także demotywujący (35%). Najmniej z nich (zaledwie 9%) wskazało, że takie komentarze mają wpływ motywujący. 

***

Czy „gruba skóra”, którą da się w sobie wykształcić po latach styczności z hejtem jest wystarczającym rozwiązaniem? Czy słowo może mieć taką moc, że nawet zrozumienie samego hejterskiego mechanizmu może w którymś momencie okazać się nieskuteczne?

U wielu osób nie działa mechanizm wytwarzający „grubą skórę”, rozumianą jako całkowity brak zainteresowania słowami hejtera czy hejterów. Natomiast z pewnością warto próbować rozumieć mechanizmy działania hejtera czy szerzej agresorów elektronicznych. Jeśli zrozumiemy te mechanizmy, to może to wpłynąć na zmianę percepcji: ofiara nie będzie już pytać siebie „co ze mną jest nie tak?”, tylko w jej myślach pojawi się pytanie, a może stwierdzenie, kierowane do agresora: „to z tobą jest coś nie tak”.

Musimy zrozumieć, że nawet jeśli przestrzeń naszego codziennego życia brutalizuje się, to przecież nie jest jednak tak, że idąc ulicą, rzucamy do przypadkowych przechodniów czy osób nam znanych wulgaryzmy, pejoratywne określenia czy wyzwiska. Musimy więc zacząć wymagać zachowania odpowiedniego poziomu kultury w sieci.

I już trafiam w internecie na konta, gdzie jest zwracana uwaga, jeśli dyskusja wymyka się ramom kultury. Oczywiście na początku to trudne, może nawet budzić uśmiech politowania, ale przynosi efekty. Widzę konta, które reagują na takie zachowania skopiowaniem komentarza o naruszeniu standardów społeczności i ewentualnych konsekwencjach społecznościowych lub/oraz prawnych.

Jak możemy reagować będąc świadkami hejtu w Internecie?

Będąc świadkami hejtu w internecie, trzeba mieć świadomość, że reakcja, stanięcie po stronie ofiary, zwrócenie uwagi hejterowi można spowodować, że staniemy się ofiarą hejtu. Hejter może przenieść swoją agresję na osobę, która próbuje dać opór agresji. Natomiast zawsze jednak polecam takie właśnie zachowanie – wsparcie ofiary, pokazanie standardów. Nie musimy wchodzić w długie dysputy z hejterem, ponieważ naprawdę nie warto tracić na niego energii i poświęcać swój czas, ale po schłodzeniu emocji pomyślmy nad krótkim komentarzem, który pokaże, jak powinna wyglądać komunikacja i dajmy szansę osobom obserwującym taką wymianę opowiedzieć się, po której chcą być stronie.

Znane mi osoby, które często z racji swoich funkcji publicznych czy rozpoznawalności są ofiarami hejtu, jakiś czas temu zauważyły, że brak ich reakcji (wspomniane wcześniej przybranie maski pozornej obojętności) na działania hejtera wywołuje wsparcie osób obserwujących ich aktywność online. Jeśli coś takiego występuje, może to oznaczać, że w zasadzie wytworzył się lub zaczyna wytwarzać się klimat, który nie będzie sprzyjający dla aktywności hejtera. 

źródło: 1liga.org

Proudly made by